Wyglądam za okno – śniegu nie ma. I wiecie co? Niech tak zostanie. Nigdy wielką fanką zimy nie byłam, akceptuję ją tylko na górskich stokach. W mieście mogłaby dla mnie nie istnieć. Pech polega na tym, że dzieci kochają zimę! Sanki, lepienie bałwana, zabawy w śniegu. Tylko, jak tu się bawić, skoro tego ostatniego jak na lekarstwo? Mam dla Was alternatywę :)

Na dodatek, to bardzo prostą – wystarczą tylko dwa składniki. Ba, pójdę jeszcze dalej – istnieje duże prawdopodobieństwo, że oba macie w domu i nie będzie trzeba nawet ruszać się na zakupy. To kolejna, po butelkach sensorycznych i jadalnej farbie, propozycja na kreatywną zabawę z dzieckiem, w której dużą rolę odgrywają zmysły – w tym przypadku dotyk :)

Jeśli nie upilnujecie malucha, to w grę wchodzi też smak, ale ponieważ tym razem nie jest to przepis na śnieg jadalny, tej opcji zdecydowanie nie polecam!

Na szczęście przepisów i pomysłów na sztuczny śnieg jest całe mnóstwo. Przetestowałam kilka i ten (ze strony Kids Play and Create) wydaje mi się zdecydowanie najbliższy realnemu odczuciu. Jeśli chcecie, możecie pokombinować też z innymi składnikami – solą, czy odżywką do włosów. Ciekawa jestem, która opcja najbardziej Wam się spodoba :)

Jeśli chcecie, możecie też spróbować skorzystać z opcji bardziej eko i piankę zastąpić wodą. Jak tak, zrobiłam, bo nie jestem pewna, czy udałoby mi się przypilnować Tadeusza :) Mimo wszystko uważam jednak, że “piankowy śnieg” jest bezkonkurencyjny. Cóż, synu poczeka, ale jeśli Wy macie starsze dzieci, to śmiało możecie zrobić go u siebie!

CZEGO NAM POTRZEBA?

  • pianka do golenia (wybrałam małe opakowania damskiej pianki, te dla panów mają według mnie zdecydowanie zbyt intensywny zapach) albo woda
  • soda oczyszczona
  • metalowa miska do wymieszania składników

PRZYGOTOWANIE SZTUCZNEGO ŚNIEGU KROK PO KROKU

Do miski wsypujemy całe opakowanie sody oczyszczonej i stopniowo dodajemy piankę. Zaczynamy od bardzo małej ilości i rozrabiamy rękoma – to świetna zabawa sensoryczna. Piankę najpierw podsypujemy sodą z każdej strony, tak żeby nie lepiła się nam za bardzo do palców. Dodajemy kolejną porcję i następną aż do uzyskania pożądanego efektu. Kończymy rozrabiać, gdy czujemy pod palcami tak, jakbyśmy bawili się prawdziwym śniegiem. Jedyna różnica – ten nie jest zimny :) Ale bardzo przyjemny w dotyku! Najważniejsze jest dodawanie bardzo małych ilości pianki – jeśli soda za bardzo namoknie, z naszego śniegu nici.

Alternatywne przygotowanie z wykorzystaniem wody jest niemalże identyczne. Po prostu zamiast pianki, dolewamy bardzo małą ilość wody. Naprawdę malutką! Na całe opakowanie sody zużyłam może 1/4 kieliszka. Jeśli nalejecie zbyt wiele, zrobi się Wam śniegowa ciapa :) Po podlaniu sody wodą mieszamy aż do uzyskania śniegowego efektu. Cały czas oczywiście pilnowałam Tadzika, żeby przypadkiem tym śniegiem mi się nie najadł, więc obok miski położyłam też solidny zapas papierowych ręczników :)

Kolejny plus zabawy jest taki, że bardzo łatwo po niej posprzątać, wystarczy wilgotna ściereczka i wszystko jest czyste. Nie zostawia śladów ani plam, możecie nawet rzucać się sztucznymi śnieżkami. Wiem, co mówię – osobiście przetestowałam na podłodze u Tadzika i naszych ciuchach!

EDIT! Po niemalże dwóch miesiącach zmontowałam film! Wow! Cóż, zrzucam to na powrót do pracy – same wiecie, jak to jest :) Enjoy!

Udanej zabawy!

A tak ta zabawa wyglądała u nas :)

sztuczny_snieg

snieg_sztuczny

osniezona_raczka

miska_sniegu

snieg_miska

***
Mam nadzieję, że podobał Ci się ten wpis :)
Jeśli chciałabyś zostać tu na dłużej obserwuj mój Instagram
Wtedy na pewno nic Cię nie ominie :)
Zapraszam Cię też do grupy na FB - Mamy Szyją!