Jeździć jeżdżę, ale na naprawach się nie znam. Części samochodu brzmią dla mnie tak samo, jak chiński i nie mówią zupełnie nic a gdyby nie mąż, zapewne wybuliłabym krocie w różnych warsztatach samochodowych. Taka ze mnie znawczyni motoryzacji. Ale jest jeden pojazd, który nie ma przede mną tajemnic – nasz wózek oczywiście.

Całkiem niedawno dostałam wiadomość z pytaniem o naszą brykę i pomyślałam sobie, że zaprezentuję ją Wam w całej okazałości. A jest co prezentować! Ponad pół roku korzystania i jestem tym wózkiem naprawdę zachwycona. No, ale po kolei.

Planowaliśmy zakup zupełnie innego wózka, ale gdy tylko przekroczyliśmy próg sklepu, by złożyć ostateczne zamówienie, mojemu mężowi rzuciła się w oczy czarna skóra z napisem “MOTOSTYLE”. Czy jest większy lep na zapalonego motocyklistę? No nie ma! W momencie Tadziowy Tata zaczął marudzić, żebyśmy wzięli jednak ten wózek. Ja się od razu zdenerwowałam, bo nie dość, że hormony i stres przedporodowy, to jeszcze nie znoszę zmieniać planów i jak się na coś nastawię, to kaplica.

TT miał jednak szczęście, bo była z nami moja mama, która zwróciła uwagę na kilka niewątpliwych zalet – większą gondolę, wyższe jej mocowanie i, co okazało się być naprawdę zbawienne, to, że wózek jest z ekoskóry, dzięki czemu naprawdę łatwo będzie go czyścić (potwierdzam! wystarczy raz przejechać wilgotną szmatką i wygląda jak nowy).

No i stało się, pozwoliłam mężowi zacząć jeździć tym nowym potencjalnie naszym wózkiem po sklepie i sama zaczęłam się nad nim zastanawiać. Na początku totalnie nie przekonywał mnie jego wygląd, bo wydawało mi się, że aż nadto rzuca się w oczy. Ale muszę przyznać, że z czasem wózek zaczął mi się bardzo podobać, jest inny i jeszcze nie spotkałam nikogo z tym modelem. Nie muszę już chyba pisać, że dałam się przekonać, prawda? :)

IMG_4094

Żeby nie było tak kolorowo, zacznę od wad. Po pierwsze – waga. Nie ma co się oszukiwać – ten wózek waży swoje. Nie wyobrażam sobie wnoszenia go w całości. Biorąc pod uwagę, że to jednak głównie mamy chodzą na spacery z bobasami, nie da się ukryć, że to naprawdę problematyczna kwestia. Dla nas nie był to kłopot, bo w bloku mamy specjalne miejsce, w którym można zostawić wózek. Ja sprawdzałam więc tylko wagę gondoli i mogę powiedzieć, że akurat samą budkę z dzieckiem w środku dobrze się nosi – nawet jedną ręką. I tak właśnie robiłam – stelaż zostawał na dole a ja z Tadziem wędrowaliśmy na nasze pierwsze piętro. Raz w życiu nosiłam wózek na mieście, bo potrzebowałam się dostać do sklepu, w którym nie było podjazdu – były za to dość wysokie schody. Nosiłam na raty – najpierw Tadzia, potem stelaż, bo inaczej naprawdę nie dało rady.

Druga rzecz, która mi wybitnie nie odpowiadała, to niezbyt wygodna rączka do podnoszenia gondoli. Pod tym względem zdecydowanie bardziej podobały mi się inne modele z łatwo dostępną, szeroką rączką. W Tako jest metalowy uchwyt dostępny po odpięciu zamka błyskawicznego, ale niezbyt wygodnie się za niego trzyma. Nie mówiąc już o tym, że trudno przymocować do niej zabawkę czy chociażby pieluszkę chroniącą przed słońcem.

No i ostatnie – kwestia pompowania kół. Dostęp do wentyla jest dość utrudniony, w internetach wyczytałam, że trzeba dokupić specjalną pompkę do wózków Tako, bo bez niej ani rusz. Tata okazał się jednak godnym następcą Adama Słodowego, bo nakombinował się strasznie, ale kółka dopompował pompką, którą mieliśmy “na stanie”. Na pocieszenie powiem, że na pół roku użytkowania wypadło nam jedno pompowanie przednich kół i na razie jest spokój.

I to by było na tyle. Więcej wad naprawdę nie dostrzegam. I uwaga, bo poniżej tej linijki tekstu mogą hasać jednorożce, zobaczycie tęczę i rzekę lukru! Just kidding :) Niemniej jednak, muszę napisać o kilku rzeczach, które w tym wózku po prostu uwielbiam.

Przed zakupem wózka zastanawiałam się co jest dla mnie najważniejsze, w końcu w zależności od preferencji dobieramy idealny pojazd. Od początku wiedziałam, że nie potrzebuję wózka, który nadaje się tylko do spacerów po galerii handlowej, względnie idealnie wyasfaltowanej alejce. Planowałam jeździć gdzie tylko się da, czyli po mieście (a z tym też bywa bardzo różnie – wysokie krawężniki, chodniki jak po wybuchu bomby, wystające płyty i tak dalej), łące, lesie. Najważniejsze więc dla mnie było to, by wózek był dobrze zamortyzowany. No jakoś wizja Tadzika odbijająca się od ścian gondoli wybitnie mi nie pasowała, no po prostu nie. Głównie dlatego wybór padł na Tako – poczwórna amortyzacja (stelażu i kół) i pompowane koła, to jest to czego mi było trzeba. Z perspektywy czasu mogę tylko potwierdzić, że sprawdza się doskonale, żadne nierówności nam nie strasznie!

IMG_5642

O drugiej sprawie w ogóle nie pomyślałam, zwróciła mi na to uwagę dopiero moja mama (moje plecy mogą jej podziękować). Wysoko umocowana gondola to naprawdę fajna sprawa. Chodząc na spacery zauważyłam, że rzeczywiście w porównaniu do innych wózków dziecięcych, nasz jest jakby “wyższy”. Zrobienie czegokolwiek przy maluchu w gondoli nie wymaga jakiegoś przesadnego schylania się, no i bobas ma nas na widoku :).

IMG_4091

IMG_4094

Tadzio urodził się w styczniu, więc możecie sobie wyobrazić jaka była pogoda. Śnieg to jeszcze nic, najgorzej jak to wszystko zaczyna topnieć i robi się szaro-bura ciapa. Dwa spacery i torba na zakupy idzie do prania. Ba, nawet jeden spacer! A kup jeszcze jasny wózek, to już w ogóle po temacie. Nas to na szczęście nie dotyczy. Ekoskóra plus plastik = łatwe czyszczenie. Mokra szmatka, minuta pracy i wózek wygląda jak nowy. Cóż, ja przyznaję, że jeśli mogę nie marnować czasu na rzeczy kompletnie niepotrzebne (czytaj: czyszczenie), to wolę sobie tego oszczędzić.

Duże torby – to kolejny plus naszej bryki. Kobieca torebka jaka jest, wie każda z nas. A czego tam nie ma! Po narodzinach dziecka pomnóżmy to razy 10 i do tego dostosujmy wielkość torby na gadżety niemowlęce. Jeśli chce się uniknąć upodobnienia do nomady w podróży, naprawdę warto zgłębić ten temat!. Mała torba bez żadnych przegródek? No można mieć, tylko po co? Do naszej torebki mocowanej przy rączce jestem w stanie zmieścić wszystkie Tadziowe rzeczy, moje gadżety typu telefon, portfel, klucze a i jeszcze nasza lustrzanka się mieści! Bardzo często wychodzę więc nawet bez mojej torebki i wszystko mam “u Tadzika”. Z dolnej torby korzystam rzadziej, ale ta zdecydowanie nadaje się na zakupy, zmieściła nawet zgrzewkę wody mineralnej, więc chyba jest okej? ;)

IMG_5647 IMG_5646 IMG_5640

Uf, dobrnęłyśmy do końca :) Czas na ostateczną ocenę!

Zestaw 2w1 zawiera:

  • stelaż z kółkami
  • gondolę z okryciem
  • spacerówkę z okryciem
  • osłonkę przeciwdeszczową
  • moskitierę
  • pojemnik kubek mocowany do stelaża
  • torbę na zakupy
  • torbę dla niemowlaka z przewijakiem

Co można dokupić?

  • adaptery do fotelika
  • pompkę do kół

PLUSY

  • poczwórna amortyzacja i pompowane koła
  • łatwy w czyszczeniu
  • pojemne torby
  • wysoko umocowane gondola
  • łatwo się składa
  • zwrotny i łatwy w manewrowaniu

 

MINUSY

  • waga
  • trudno dostępna rączka w budce gondoli
  • trudność z napompowaniem kół bez dedykowanej pompki

MOJA OCENA

ocena

wozek

IMG_5488

***
Mam nadzieję, że podobał Ci się ten wpis :)
Jeśli chciałabyś zostać tu na dłużej obserwuj mój Instagram
Wtedy na pewno nic Cię nie ominie :)
Zapraszam Cię też do grupy na FB - Mamy Szyją!