joie_ianchor_w_samochodzie

Wielogodzinne poszukiwania, jeżdżenie to tu, to tam po kilku sklepach w Krakowie, niezliczone telefony i lektura wielu artykułów. To wszystko by znaleźć ten jeden jedyny, wymarzony, idealny. I udało się – wybór padł na Joie i-Anchor.

Jeśli jesteś z nami od dłuższego czasu, to doskonale wiesz, że do zmiany przymierzaliśmy się od połowy lipca. Wymiana nie była konieczna na już, teraz, zaraz, bo główka Tadzia mieściła się jeszcze w starym foteliku. Miałam jednak przeczucie, gdy stwierdziłam, że czas zacząć poszukiwania. Bo trwały długo, naprawdę aż za długo.

Długo? A cóż trudnego jest w kupowaniu fotelika? Wystarczy zapoznać się z ofertą, iść do sklepu i gotowe. No może i tak, ale ja naczytałam się naprawdę dużo i uparłam się na fotelik RWF, czyli montowany tyłem do kierunku jazdy (dlaczego to takie istotne poczytasz we wpisie o RWF) i znalezienie takiego sprawiło nam trochę problemów…

CZEGO SZUKALIŚMY?

Najważniejszym kryterium był montaż RWF, o czym wspomniałam przed chwilą. I to jeszcze byłoby łatwe do przejścia, gdyby nie fakt, że mamy dwa samochody – jeden z a drugi bez mocowania ISOFIX. Idealny fotelik musiał być więc montowany na ISOFIX i pasy bezpieczeństwa, żebyśmy mogli bezpiecznie podróżować niezależnie od prowadzonego pojazdu. Kolejne kryterium – jakość. Często jeździmy do Bielska, dużo po Krakowie, więc fotelik musi być wygodny i zrobiony z dobrych materiałów. Najważniejsze zostawiłam na koniec – bezpieczeństwo. W końcu po to ten cały sprzęt kupujemy. Szmery bajery to tylko dodatek do tej jednej najważniejszej właściwości. Z resztą po poprzednim wpisie o RWF wiecie, że na tym punkcie mam małego bzika :)

fotleik_joie_ianchor

Niby tylko kilka kryteriów a powiem Wam, że ciężko było wybrać cokolwiek. Znalezienie fotelika mocowanego na pasy i ISOFIX, którego nie trzeba by było obracać przodem do kierunku jazdy graniczy z cudem. Wstępnie zdecydowaliśmy się na BeSafe Izi Plus (mocowany tylko na pasy), ale nie wiem, co tknęło mojego męża i sprawdził jeszcze raz zestawienie fotelików RWF, w którym jako nowość pojawił się Joie i-Anchor. To był znak! Wstrzymaliśmy się z zakupem, żebym ja mogła oddać się jednej ze swoich ulubionych czynności – czytaniu i zbieraniu informacji :)

CO TO JEST i-SIZE?

Najważniejsze, czego się dowiedziałam o foteliku i-Anchor to fakt, że jest zgodny z homologacją i-Size. Cóż to takiego? To nowy standard dotyczący bezpieczeństwa fotelików dziecięcych w Unii Europejskiej, który został ratyfikowany w 2013 roku a obowiązkowy dla producentów stanie się w roku 2018.

i-Size to przede wszystkim bezpieczeństwo. Nowa regulacja wyznacza zmiany w procedurze testowej fotelików – nie tylko włącza do obligatoryjnych testów zderzenie boczne i dachowanie, ale i wykorzystuje manekiny nowej generacji (serii Q). Wyposażone są one w cztery bardzo czułe czujniki (głowy, szyi, tułowia i miednicy), które pozwalają uzyskać dokładne informacje o siłach działających w czasie crash testu. Co ważne każdy fotelik jest badany za pomocą dwóch manekinów – odpowiadającym wymiarom dzieci z 5 i 95 centyla.

Jakie kryteria musi spełniać fotelik by spełnić wymogi regulacji i-Size?

  • umożliwiać mocowanie tyłem do kierunku jazdy dzieciom do 15 miesiąca życia
  • przejść testy zderzeniowe w przypadku zderzenia czołowego, bocznego i dachowania
  • być mocowany systemem ISOFIX
  • posiadać oznaczenie wzrostu (a nie jak dotychczas wagi) dziecka

isize_oznaczenie

joie_fotelik_ianchor

JOIE i-ANCHOR NASZYM ZDANIEM

Wyposażona w tę wiedzę nie miałam innego wyjścia, jak powiedzieć “Kupujemy!”. Zmiana była dość niespodziewana, ale przemyślana i teraz po blisko miesiącu użytkowania mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że dla nas to fotelik idealny. Zaraz punkt po punkcie napiszę Wam dlaczego.

Zacznę od bazy. Publikując poprzedni wpis spotkałam się z pytaniami “A co jak Tadzio będzie się nudził / nie będzie chciał siedzieć tyłem do kierunku jazdy?”. Przyznam, że sama też się trochę tego obawiałam, ale uparłam się na RWF i koniec. Fotelik Joie pozostawia wybór – do bazy można go wpinać i przodem i tyłem. Nie jest to jedyny fotelik przód-tył na rynku, ale chyba jedyny, który oprócz tego daje nam też możliwość podwójnego montażu w samochodzie. Przynajmniej ja nie znalazłam innego fotelika, w którym mogłabym zamontować samą bazę na ISOFIX i/lub pasy a fotelik dowolnie przodem lub tyłem. Większość fotelików RWF montowana jest tylko na ISOFIX a jeśli już jest opcja montażu na pasy, to tylko przodem do kierunku jazdy. Są też foteliki takie jak Izi Plus – montowane tylko na pasy i tylko tyłem do kierunku jazdy. To, co daje nam baza i-AnchorFIX, to totalna dowolność zgodna z naszymi preferencjami. Dla mnie to rozwiązanie idealne – nie muszę się martwić, czy Tadzio będzie chciał siedzieć tyłem czy nie, albo, czy jak zepsuje mi się samochód, to dostanę zastępczy z ISOFIX’em :P

Jeszcze jedną fajną właściwością bazy jest siedmiostopniowa regulacja odchylenia siedziska, którą możemy zmieniać także w czasie jazdy.

joie_ianchor_baza_opisjoie_ianchor_mocowanie_isofixregulacja_fotelika_opis

Fotelik Joie i-Anchor jest przeznaczony dla dzieci od urodzenia do ok. 4 roku życia (maksymalny wzrost – 105cm). I strasznie żałuję, że nie było go na naszym rynku, gdy rozglądaliśmy się za pierwszym fotelikiem! Jedyny minus to brak rączki, dzięki której można by go nieść. Ale to nic dziwnego – ten fotelik jest po prostu za duży do przenoszenia. Dlatego mimo wszystko dla noworodka kupiłabym mniejszy, który mogłabym wnieść do domu nie budząc malucha. Gdybym o Joie dowiedziała się wcześniej, zastanowiłabym się nad kupnem fotelika i-Gemm, który można wpiąć do bazy i-Anchor FIX i tym sposobem zapłaciłabym za dwa foteliki, ale już tylko jedną bazę.

Niemniej muszę przyznać, że fotelik świetnie rośnie wraz z dzieckiem. Wkładka dla noworodka składa się z trzech odpinanych elementów, dzięki czemu można ją dopasować do rosnącego dziecka. My już z niej nie skorzystamy, bo Tadzio to duży chłop już :) I będzie jeszcze rósł, to z pewnością. Na szczęście zagłówek fotelika też z łatwością się reguluje.

joie_ianchor_wkladka_dla_niemowlaka_opis

joie_ianchor_fotelik

fotelik_samochodowy_joie

Zgodnie ze standardem i-Size foteliki muszą bardzo dobrze chronić dziecko w przypadku zderzenia. Szczególny nacisk kładzie się na ochronę głowy i szyi, co ma też swoje odzwierciedlenie w budowie fotelika. Na zdjęciach widzicie, że boki tworzą swego rodzaju skorupkę osłaniającą Tadzika z każdej strony. Wewnętrzne siedzisko jest ze stali, co też przekłada się na odporność w przypadku zderzenia.
Pałąk i-Anchor

Bok fotelika joie i-Anchor

Dodatkowo po bokach zamontowane są specjalne elementy absorbujące energię, które możemy złożyć lub rozłożyć w zależności od tego, w jakim miejscu montujemy fotelik. Zagłówek wzmocniony jest wielowarstwową pianką, co dodatkowo chroni główkę dziecka.

Ochrona boczna i-Anchor

Te dziurki z tyłu to wentylacja siedzenia :) Bezpieczeństwo bezpieczeństwem, ale wygoda i komfort jazdy też są ważne prawda?

Wentylacja z tyłu i-Anchor

Na koniec powiem Wam jeszcze jedno – to pięknie wykonany fotelik. Nie zapomnę, gdy po raz pierwszy widziałam go w sklepie – baza, materiały, pianka – wszystkie elementy są bardzo dobrej jakości, widać to na pierwszy rut oka i czuć to dotykając i sprawdzając poszczególne jego elementy. Nic dziwnego, że i-Anchor otrzymał w 2014 roku nagrodę RedDot za design.

Po przetestowaniu w sklepie polskiego dystrybutora Joie (kolejny znak 4Kids siedzibę ma w Krakowie) tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że to słuszny wybór. Co ja mówię? No zakochałam się w nim po prostu! Nasza ocena? Bezapelacyjnie piąteczka!

ocena5

Cena: 1299zł, dostępne kolory możecie zobaczyć TUTAJ (nasz fotelik jest w kolorze domino).

i-Anchor w podróży

Last but not least – mam dla Was coś ekstra! Rozkręcamy się na Youtube i to właśnie tam znajdziecie wideoprezentację naszego fotelika. Enjoy!

***
Mam nadzieję, że podobał Ci się ten wpis :)
Jeśli chciałabyś zostać tu na dłużej obserwuj mój Instagram
Wtedy na pewno nic Cię nie ominie :)
Zapraszam Cię też do grupy na FB - Mamy Szyją!