Na pytanie z zajawki mogłabym odpowiedzieć jednym słowem: TAK! Ale kto by wtedy czytał resztę moich wypocin :) Uznajmy więc, że wcale a wcale nie puściłam pary z ust, dobra? Zamiast tego zapraszam na resztę tekstu odpowiadającą na pytanie “Czy warto wybrać się tam z dzieckiem?”

Rodzinne miejscówki – ten temat chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. W maju, gdy byliśmy na weekendowym wypadzie w Białce już miałam zbierać materiały do wpisu poświęconego tamtejszym atrakcjom, ale finalnie fatalna pogoda odebrała mi jakąkolwiek wenę :P Nic straconego – w góry wybieramy się minimum raz w roku, na recenzję przyjdzie jeszcze czas. A tymczasem na pierwszy ognień idzie nasza wakacyjna miejscówka – hotel Primavera Conference & SPA w Jastrzębiej Górze.

Co, gdzie jak?

Od razu się przyznam, że wybierając tą miejscówkę, najbardziej kierowałam się… sentymentem. Bo swego czasu, gdy posiadałam jeszcze status uczennicy podstawówki, co wakacje jeździłam na kolonie do pobliskiego Ostrowa. W tamtych rejonach zostawiłam masę naprawdę pięknych wspomnień :) Wspaniale było znowu odwiedzić te wszystkie miejsca, udało nam się nawet zobaczyć dawny kolonijny ośrodek. No, ale to tyle mojej prywaty, szybciutko wracam do tematu.

Hotel położony jest przy wyjeździe z Jastrzębiej Góry w stronę Władysławowa. To wielki plus, bo wychodząc na plażę omijaliśmy wszystkie budy, lunaparki, automaty do gry i tym podobne. Jeśli kogoś bardzo ciągnie w tamte rejony, może oczywiście zrobić sobie kilkuminutowy spacer i już jest w samym sercu kurortowego szaleństwa. Co kto lubi :)

No, ale zaraz – pisałam o wyjściu na plażę a sama dałam się wciągnąć w grająco-świecące lunaparki. Olać je – idziemy dalej! Każdy, kto nabierze ochoty na plażing, musi tylko wyjść z hotelu,  przejść sobie grzeczniutko przez ulicę, zejść po schodkach i już. Co zastanie? Warunki optymalne. Plaża nie jest pusta, ale też nie ma ludzi jak “mrówków”, można się spokojnie rozłożyć i dostać do morza.

Jednak plażing to nie wszystko. Ja bardzo lubię zwiedzać a Wy? Naprawdę polecam kilka bliższych (latarnia Morska w Rozewiu, wąwóz Chłapowo) i dalszych (fokarium na Helu, Trójmiasto) atrakcji. No i sam hotel oferuje swoim gościom co nieco, ale o tym za chwilę.

IMG_6583

IMG_6597

IMG_6128

IMG_6808
IMG_6512
SPANKO-CHRAPANKO, CZYLI POKOJE

Check-in za nami. Idziemy do przybytku zwanego domkiem. Na wakacje wybraliśmy się większą grupą, więc o innej opcji nie mogło być mowy. Gdybyśmy jechali tylko we trójkę, zdecydowania wybrałabym pokój. Jest też haczyk – hotel  składa się z dwóch budynków A i B – dość wyraźnie różniących się standardem. Na budynek B nie można narzekać, ale w porównaniu do sąsiedniego obiektu wypada naprawdę blado. Oczywiście pokoje różnią się cenowo, więc jeśli ktoś chce spać w wyższym standardzie płaci po prostu więcej. Poza tym oferta jest jednakowa dla wszystkich gości.
IMG_6094

A jak z domkami? Są fajne, choć myślę, że dla maksymalnie 4 dorosłych osób. Gdy rezerwowaliśmy nocleg, miałam trochę inny obraz domku jako takiego, wydawało mi się, że są o wiele większe. Do dyspozycji są dwa łóżka połączone w jedno i kanapa na dole oraz dwa osobne na niewielkim poddaszu. W domku jest rozkładana sofa koło schodów (a właściwie schodków :P) na piętrze. Można by więc założyć, że miejscówka pomieści więcej osób, ale odbywa się to wszystko kosztem wygody.

Nam bardzo doskwierał brak podwójnego łóżka. Na dole jest co prawda rozkładana kanapa, ale nie było szans, żebyśmy zmieścili się na niej z Tadzikiem. Mąż został więc wykopany na pojedyncze łóżko a ja wraz z synem zaanektowałam kanapę. Nawet gdyby Tadzio spał osobno, to ja naprawdę nie znoszę łączonych pojedynczych łóżek, może ze mnie księżniczka na ziarnku grochu, ale to nieszczęsne łączenie zawsze mi przeszkadza :P

Pozbyłabym się też wszelkiego rodzaju welurowych (albo a la welurowych) elementów wyposażenia typu narzuty na łóżka czy zasłony. Może w pokojach hotelowych się to sprawdza, ale w domkach nie. Takie materiały łapią kurz i wilgoć, co można odczuć wchodząc po raz pierwszy do domku.

IMG_6780

Żeby nie było, że ze nie taka maruda, to powiem, że po kilku godzinach pobytu całkowicie zniknęły niepokoje z “pierwszego wrażenia” i z domku byliśmy naprawdę zadowoleni. Bo – oprócz tych dwóch kwestii – nie było się do czego przyczepić. I tylko za te niedociągnięcia domkom dałabym “czwóreczkę” a następnym razem z miłą chęcią wybiorę pokój w budynku A ;)

Udogodnienia dla maluchów: wanienka (trzeba wcześniej zarezerwować), łóżeczko turystyczne (dodatkowo płatne).

MNIAM? CZYLI WYŻYWIENIE

Jeśli myślicie, że lubię sobie ponarzekać, to w tym akapicie po prostu nie mogę. Byliśmy w szóstkę (Tadzia nie liczę) i każdy zawsze znalazł coś, co mu smakowało. W cenie pobytu było pełne wyżywienie: śniadania, obiady, kolacje plus lody dla dzieci i przerwa kawowa dla rodziców. Wszystko w formie szwedzkiego stołu – a tam naprawdę szeroki wybór. Codziennie inny motyw przewodni – dzień włoski, amerykański, indyjski. Dzieciaki miały dodatkową atrakcję w postaci płyty do smażenia naleśników, na której mogły je same sobie przyrządzić. Tylko czasem skutkowało to lekko przydymioną jadalnią ;)

Udogodnienia dla maluchów: krzesełka do karmienia, plastikowa zastawa i sztućce dla dzieci, śliniaczki i podkładki na stół.

IMG_6618

IMG_6605
IMG_6617
IMG_6609

IMG_6647

IMG_6646

NO TO, CO ROBIMY? CZYLI DODATKOWE ATRAKCJE

Tu też nie ponarzekam, bo było ich sporo – animacje są dla dorosłych i dla dzieci. Przy meldowaniu dostaliśmy tygodniową rozpiskę, co gdzie i o której godzinie. Codziennie coś się działo – wieczorne szanty połączone z grillem, lekcje tańca, pokazy iluzji… Ciężko było z tego wszystkiego skorzystać! Jeszcze fajniej prezentowały się atrakcje dla dzieci, ale o tym za chwilę.

Do dyspozycji wszystkich gości jest też siłownia na powietrzu, dwa place zabaw, boisko do koszykówki i siatkówki plażowej. Mega plus to kryty park wodny – 3 baseny (w tym jeden z dużą zjeżdżalnią i jeden brodzik dla dzieci z dwoma mini-zjeżdżalniami), saunarium i jacuzzi. Świetna opcja w razie niepogody! W budynku jest też sala zabaw dla dzieci i sala z automatami do gry. Nikt nie lubi wczasów w deszczu, ale myślę, że w Primaverze dałoby się jakoś przeżyć ;)

Hotel szczyci się wyróżnieniami i tytułami “przyjaznego rodzicom z dziećmi” i naprawdę ma czym. Atrakcji dla dzieciaków jest multum – malowanie twarzy, pieczenie pizzy, ciasteczek, zawody sportowe, chrzest morski, wielkie bańki mydlane. Przy jednym z placów zabaw jest też zewnętrzny basen z dwoma mini zjeżdżalniami dla maluchów a niedaleko wejścia do budynku A – mini zoo.

Co ja mogę wiedzieć? W końcu Tadzio z tego nie mógł korzystać! Ha, pochwalę się, że miałam świetną testerkę w osobie mojej młodszej, dziewięcioletniej siostry :) Ona była bardzo zadowolona, więc mam pewność, że te wszystkie atrakcje dały radę.

IMG_6495

IMG_6483
IMG_6477

IMG_6343

IMG_6332

IMG_6386

IMG_6349

IMG_6350

***

No to się rozpisałam. Chyba mogę już przejść do oceny końcowej, jak to zawsze mam w zwyczaju we wszystkich hot or notach. Powiem tyle – jeśli znowu będziemy wybierać się nad morze, to na pewno pomyślimy o Primaverze :)

MOJA OCENA

ocena4-5

***
Mam nadzieję, że podobał Ci się ten wpis :)
Jeśli chciałabyś zostać tu na dłużej obserwuj mój Instagram
Wtedy na pewno nic Cię nie ominie :)
Zapraszam Cię też do grupy na FB - Mamy Szyją!