Zapewne większość już słyszała o prawdziwej gratce dla wszystkich amatorek szycia, jaką szykuje w najbliższym tygodniu sieć Lidl (nie, to nie reklama – po prostu mają super ofertę!) – od poniedziałku w bardzo okazyjnej cenie będzie można dostać dwie maszyny Singer – owerlocka (na którego sama poluję) i elektroniczną maszynę Brillance 6180. Tak się składa, że dostałam ją w prezencie w zeszłym roku, więc postaram się pomóc tym z Was, które nad jej zakupem się zastanawiają.

Nie wiem, czy powinnam pisać to na samym początku recenzji, ale ja jestem z maszyny bardzo zadowolona. Co prawda od jakiegoś czasu raczej z niej nie korzystam, bo, jak może wiecie, wygrałam drugą maszynę w konkursie Szyciowy Blog Roku – jednak gdyby nie wygrana, korzystałabym z niej jeszcze bardzo, bardzo długo!

 

img_4013singer_ze_stolem

singer_wolne_ramie

 

Maszyna w trzech odsłonach:

  • standardowej
  • z wolnym ramieniem
  • ze stolikiem poszerzającym pole pracy

 

Co mi się najbardziej w niej spodobało? Jest naprawdę cicha. Mój mąż usypiając Tadzika w drugim pokoju, pytał czy już zaczęłam szyć, czy się po prostu obijam! Oczywiście im mocniej naciśniesz pedał, tym głośniej będzie pracować, ale jeśli masz małe dziecko w domu, to na pewno docenisz głośność, z jaką pracuje.

Kolejna rzecz to bardzo rozwinięty automatyzm – w zależności od wybranego ściegu, Singer sam podpowie Ci, jaka długość i szerokość będzie optymalna, dopasuje też stopień naprężenia nici. Oczywiście wszystkie te funkcje można dostosowywać w zależności od potrzeb, ale przyznam szczerze, że przy dresówkach czy szyciu poduszek / pościeli z bawełny naprawdę nie musiałam nic a nic kombinować z ustawieniami.

wyswietlacz_singer

Automatyczny jest też nawlekacz nici (choć według mnie taka nazwa jest ciut myląca, mimo wszystko trochę  trzeba mu pomóc) – i to naprawdę cudowna funkcjonalność. Nie będę kłamać – nawlekanie nici to moja najbardziej znienawidzona czynność i już za samo to, że nie musiałam celować nitką w prawie niewidoczną dziurkę igły, pokochałam tę maszynę. Co ciekawe nigdzie – ani w instrukcji, ani materiałach promocyjnych, nie ma informacji o obcinaczu nici, ale gdy dostałam moją wygraną w konkursie, zauważyłam, że Singer też ma taki wystający element, który obetnie nitkę po zakończeniu szycia.

 

stopka_singer
obcinacz_singer

Pozostając przy ułatwieniach – automatyczne obszywanie dziurek (z użyciem dołączonej do zestawu stopki) to też funkcjonalność, na którą warto zwrócić uwagę. Do wyboru masz 6 różnych rodzajów dziurek na guziki. Ogólnie, jeśli chodzi o ilość ściegów, to też jest w czym wybierać. Umówmy się jednak, że do domowego szycia z większości pewnie i tak nie będziesz korzystać, więc też nie sugerowałabym się tym jakoś strasznie.

singer_sciegi

Na co na pewno jeszcze warto zwrócić uwagę? W mojej opinii – stolik poszerzający pole pracy. Szycie kocyków, poduszek, czy bluz jest o wiele przyjemniejsze! Dodatkowo w tym Singerze, można szyć podwójną igłą, bo w zestawie znajduje się dodatkowy trzpień na nici, który mocuje się przy tym wbudowanym. Jeśli już mowa o wyposażeniu – w zestawie znajduje się też komplet igiel i 8 stopek – praktycznie wszystkie potrzebne do domowego szycia (m.in. do zamka błyskawicznego, zamka krytego, owerlokowa, czy ściegu krytego).

stopl_poszerzajacy_pole

do_podwojnej_igly_singer

singer_wyposarzenie
singer_wyposazenie

NO DOBRZE, A WADY?

Bez dwóch zdań, maszyna jest naprawdę fajna, ale ma też swoje minusy. Dla mnie jest odrobinę za duża, niestety dysponuję tylko kącikiem w salonie i dla mnie każdy centymetr jest na wagę złota. Nie podoba mi się też patent na przenoszenie maszyny (a z racji braku miejsca muszę to robić non stop) – zdecydowanie wolałabym tradycyjną rączkę, którą można chwycić całą dłonią a nie wewnętrzną wypustkę do trzymania. Pewnie jest to kwestia wygody i przyzwyczajenia, jednak jeśli mogę już na coś ponarzekać, to będzie to jedna z opcji. To by było prawie na tyle, bo minusów naprawdę nie jest dużo, ale mi bardzo, ale to bardzo nie podoba się jeszcze jedna rzecz – pokrowiec. Ten model Singera celuje już w wyższą półkę, więc po producencie spodziewałabym się czegoś lepszego. Niestety do zestawu dołączony jest tylko bardzo cienki, niczym nie wzmocniony pokrowiec. Rozumiem, że czasy Singerów w walizkach minęły (a szkoda!), ale ten kawałek tworzywa nie spełnia po prostu swojej funkcji. W moim domu po kilku dniach przegrał z ciekawością Tadeusza – efekt? Do przewidzenia – rozdarty dosłownie w moment.

singer_pokrowiec

CZY POLECIŁABYM JĄ POCZĄTKUJĄCYM?

I tak, i nie. Tak, bo jest naprawdę prosta w obsłudze, dodatkowo wszystkie te automatyczne ustawienia bardzo ułatwiają szycie, już na pewno wtedy, gdy stawia się pierwsze kroki. Nie, bo sama jestem zwolenniczką nauczenia się wszystkiego od podstaw – chociażby, jak dobrać długość i szerokość ściegu, czy stopień naprężenia nici. Jednak, to tylko moja opinia, w końcu nie ma nic złego w ułatwianiu sobie życia! Jeśli 600zł to cena, która mieści się w Twoim budżecie, to czemu nie.

 

singer_brillance_wilne_ramie
bebenek_singer
singer_gif

MOJA OCENA

W mojej opinii maszyna jest naprawdę rewelacyjna – szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę stosunek jakości do oferowanej ceny. Tyle funkcjonalności za 599zł  może oznaczać jedno – pieteczkę ode mnie!ocena5

ZALETY

  • cicha
  • bardzo duży wybór ściegów
  • automatyczny dobór długości i szerokości ściegu
  • automatyczny nawlekacz igły
  • automatyczny stopień naprężenia nici
  • automatyczne obszywanie dziurek na guziki (6 rodzajów)
  • stolik poszerzający pole pracy

WADY

  • wypustka zamiast rączki do przenoszenia
  • cienki i bardzo podatny na zniszczenia pokrowiec

Zamierzasz zakupić tę maszynę? A może tak, jak ja, polujesz na owerloka (tak, to się nigdy nie kończy! chce się więcej i więcej!). Podziel się w komentarzach!


komentarze

***
Mam nadzieję, że podobał Ci się ten wpis :)
Jeśli chciałabyś zostać tu na dłużej obserwuj mój Instagram
Wtedy na pewno nic Cię nie ominie :)
Zapraszam Cię też do grupy na FB - Mamy Szyją!