Z marketingowego punktu widzenia wiedza o ciąży potencjalnej klientki jest bezcenna. Dlaczego? Podobno wtedy jesteśmy bardziej skłonne do zmiany dotychczasowych upodobań i nawyków (klik!) a to właśnie one są najgorszym wrogiem każdego sprzedawcy. Bo skoro zawsze lubiłam pić colę, to dlaczego miałabym nagle przerzucić się na pepsi? I tak dziwnym trafem nagle AdWords pokazuje nam miliardy reklam butelek, ciuszków dla dzieci, zabawek i pieluszek. No właśnie – pieluszek. Przez sprytne podejście dzielnego marketingowca zauważyłam, że w ogóle jest coś takiego jak pieluszki wielorazowe :P Wiem, wiem, dość nietypowe to intro, ale tak było – I swear! I wiecie co? Z dość dużą dozą sceptyzyzmu postanowiłam ten gadżet (wtedy taką miałam o nich opinię) wypróbować. Jak myślicie dałam się złapać na haczyk, zrezygnowałam po 2 dniach prania a może stwierdziłam, że to jednak jest spoko? Odpowiedź na końcu wpisu :)

Matko nie ogarniam! – czyli różne rodzaje pieluszek wielorazowych

No i fajnie – zaczęłąm się zapoznawać, o co cho z tym wielorazowym pieluchowaniem i od razu spadła na mnie lawina terminologiczna. Pieluchy to jeszcze rozumiem, ale co to do cholery są otulacze, wkłady, pieluchy formowane, skróty typu SIO, AIO? Cóż, zgłębiłam temat i powiem Wam, że tak na dobrą sprawę mamy dwa rodzaje pieluch – wszystko w jednym (w sklepach kupimy je jako pieluszki, czy właśnie AIO – all in one) przypominające wyglądem pampersy i zestaw otulacz (czyli taki pampers bez środka) + wkład (tu możemy poszaleć i do środka dać specjalne wkładki, tetrę, pieluszki formowane). Bardzo fajną ilustrację wyjaśniającą różnicę znalzłam na stronie jednego z producentów takich pieluch.

Ale to nie koniec – uwaga, uwaga – możemy kupić pieluszki / otulacze w konkretnym rozmiarze zależnym od wagi dziecka (S,M,L) lub tak zwane one size, które rosną razem z maluchem (prawie tak, jak łóżko z Ikei :)).

Matko nie ogarniam 2! – czyli ile tego właściwie potrzebuję?

To pytanie nurtowało mnie najbardziej, w końcu już wystarczająco się nasłuchałam, że utoniemy w morzu pieluch. Cóż, noworodki już tak mają, że cała ich sktywność życiowa sprowadzona jest do spania, jedzenia i usuwania tego, co się zjadło :) A co pomoże przyszłej mamie, jak nie internet? Tak oto znalazłam fajny sposób na wyliczenie pieluchowego zaopatrzenia:

liczba_pieluszek_wielorazowych

I tak oto – ja piorę pieluchy codziennie, dodaję jeden dzień na schnięcie (grube pieluchy z wszytym wkładem mogą schnąć dłużej), na początku zmienialiśmy pieluchy koło 10-11 razy dziennie, czyli z obliczeń wynikałoby, że potrzebuję około 20 pieluszek. Ale uwaga! Ja pod stwierdzeniem pieluszek rozumiem – wkładów, nie potrzebujemy tyle otulaczy, bo często zabrudzeniu / zmoczeniu ulega tylko sam wkład a otulacz można spokojnie użyć ponownie. Pamiętajmy też o tym, że im dziecko starsze, tym mniej pieluszek będziemy zużywać dziennie :)

Matko… chyba jednak ogarniam! – czyli nasze korzystanie z pieluszek wielorazowych :)

Do pieluszek wielorazowych dałam się przekonać z dwóch powodów – po pierwsze, kwestia odparzeń (a właściwie ich braku – serio! ani razu nie mieliśmy większego problemu z odparzeniami!), po drugie strona wizualna pieluch baardzo mi się baaardzo podoba, są po prostu prześliczne w wielu ciekawych wzorach. Ja zaczynałam od zestawu Newborn Close w pastelach, ale pozostałe wzory możecie znaleźć chociażby w sklepach: NosiMisieDecoraliki, czy EkoMaluch. Oczywiście wielorazowo to też ekologicznie, ale dla mnie to dodatkowa zaleta a niekoniecznie determinanta zakupu. Z perspektywy czasu powiem Wam też, że rzeczywiście, mimo że jednorazowo musieliśmy wydać więcej, to z perspektywy czasu na pewno pieluchowanie wielorazowe będzie tańsze, niż gdybyśmy kupowali tyle samo jednorazówek!  Żeby nie było tak różowo – są też minusy. Nie wyobrażam sobie korzystania z tych pieluszek na spacerze, w podróży, czy w czasie weekendu u dziadków. No i oczywiście nie każdemu pasuje pranie takich brudów (choć mówią, że kupa swojego dziecka pachnie :D), kiedy można po prostu zrobić sobie spacerek do kosza na śmieci.

Jak to jest u nas z pieluchowaniem? Jak już pisałam, zaczęliśmy od zestawu newborn z Close (6 otulaczy, 10 wkładów), do tego dokupiłam dodatkowych 12 wkładów Milovia (czyli 22 wkłady wg wcześniejszych wyliczeń). Na początek spokojnie wystarczyło, ale od razu z ręką na sercu przyznam, że w nocy posiłkowaliśmy się jednorazówkami, bo Pan Tata odpowiedzialny za nocne przebieranie nie dał się przekonać do przygotowywania wielorazówek :) Gdybyśmy pieluchowali tylko wielorazowo, myślę, że przydałyby się nam 3-4 dodatkowe otulacze. 

Zestaw newborn to opcja dla niezdecydowanych, bo z tych pieluch bobas mega szybko wyrasta – my musieliśmy się przerzucić się na one size już po 6 tygodniach, bo Tadzio rośnie po 400g tygodniowo! Nie żałuję jednak zakupu – nie jest to wielki wydatek w porównaniu do całego zestawu one-sizeów (a co gdybym nie chciała jednak korzystać?), poza tym na początku sprawdziły się świetnie, bo Młody w dniu wypisu ważył niecałe 2900, no i są w takim stanie, że spokojnie mogą poczekać na kolejnego członka rodziny w przyszłości :). Na dalszy okres pieluchowania zakupiliśmy 8 otulaczy typu one-size (opcje rozmiarowe w ogóle mnie nie przekonują – głównie ze względu na koszty, bo musielibyśmy cały zestaw kupić tak naprawdę trzykrotnie) od razu z wkładami (uwaga! kupując pieluszki warto zwrócić uwagę, czy otulacz jest w zestawie z wkładami (np. Close) czy bez (np. Milovia)). Na razie korzystamy też z wcześniej zakupionych wkładów z Milovii (rozmiar S), za niedługo pewnie dokupimy 10 większych wkładów i to będzie już koniec naszych pieluchowych zakupów ;). Aaa, zapomniałabym – do pieluszek świetnie sprawdzają się dwa dodatkowe gadżety – nieprzemakalny woreczek na brudy i wkładki jednorazowe do pieluszek, dzięk którym grubsza sprawa nie plami tak bardzo wkładu i łatwiej go wyprać :)

Co według mnie warto?
  • odczekać pierwszy miesiąc życia dziecka i kupić od razu zestaw pieluszek one-size
  • kupić otulacze w zestawie z wkładami i dodatkowe wkłady osobno, tak żeby mieć wkładów tyle, ile sobie wyliczyliśmy i mniej więcej połowę tej ilości otulaczy
  • mieszać marki i porównywać ceny (o tym, że miałam na to trochę czasu pisałam już TU!) – wcale nie trzeba mieć otulaczy i wkładów tej samej firmy!
  • korzystać z jednorazowych wkładek do pieluszek
  • poszukać pieluszek na serwisach aukcyjnych – można znaleźć całę zestawy w naprawdę fajnych cenach

MOJA OCENA

ocena

 

pieluszka_wielorazowa

 

wklady_wielorazowe

***
Mam nadzieję, że podobał Ci się ten wpis :)
Jeśli chciałabyś zostać tu na dłużej obserwuj mój Instagram
Wtedy na pewno nic Cię nie ominie :)
Zapraszam Cię też do grupy na FB - Mamy Szyją!